Limity na węgiel. Toksyczny muł i flot bez ograniczeń. Tak wygląda walka Polski ze smogiem. Witajcie w świecie Barei

Kominy bloków mieszkalnych /Fot -  Damian Maliszewski
Kominy bloków mieszkalnych /Fot - Damian Maliszewski Damian Maliszewski
Przychodzi klient do punktu sprzedaży węgla.

- Dzień dobry, poproszę tonę węgla.
- Przykro mi, niestety dzienny limit na węgiel się wyczerpał, ale mogę Panu zaproponować muł, albo flot. Na to limitu nie mamy.




Scena z któregoś z filmów Barei? Nie.
Szara, czarna wręcz, polska rzeczywistość 2017 roku. Skąd smog? Właśnie stąd.

W Kraju w którym głównym surowcem naturalnym jest węgiel, wygląda na to, że dla klientów indywidualnych tego węgla brakuje. Trujący flot i muł? Są.

Chyba nikt nie jest w stanie zliczyć dyskusji na temat nierentowności polskich kopalń i dopłat Państwa do tychże.

Okazuje się popyt jest, podaży nie ma.

Klient chcący palić węglem, często musi odejść z kwitkiem, albo kupić oferowany mu tańszy, toksyczny i dużo bardziej zanieczyszczający środowisko muł, lub flot. Na to limitów o dziwo nie ustanowiono. Muł i flot są jedną z podstawowych przyczyn powstawania smogu, a co za tym idzie między innymi poważnych chorób układu oddechowego.

Jak informuje portal rybnik.com.pl, wczoraj o 9 rano na Śląsku w regionie rybnickim ponownie zanotowano szokujące dane.
Dopuszczalna norma smogu została przekroczona aż o 2092 %. Mieszkańcy mówią, że zapach dymu czują już w domach, nawet przy zamkniętych oknach.
Patrząc na te zdjęcia trudno w to nie wierzyć.

Tomasz Głogowski, rzecznik prasowy Polskiej Grupy Górniczej zapytany o sytuację z limitami zakupu węgla dla indywidualnych osób i brak limitu na nieekologiczne odpady, odpowiada, że "kopalnie nie mają problemów z wydobyciem węgla, a kolejki wśród indywidualnych klientów pojawiają się dlatego, ponieważ w sezonie zwiększa się zainteresowanie kupnem węgla."

Odpowiedź ta jest o tyle zadziwiająca, że przecież nie trzeba być ekonomistą, aby wiedzieć, że jeżeli jest na coś ogromny popyt, a kupujący skarżą się, że już o 7.15 rano brakuje węgla dla klientów indywidualnych, należałoby w tej sytuacji firmę rozwijać. Zwiększyć produkcję i zatrudnić dodatkowych pracowników.

Jest klient, powinien być i towar. Czy nie tak się rozwija biznes?


W Polsce nie.

W rozmowie Pan rzecznik przyznał, że Polska Grupa Górnicza zamierza zrezygnować jeszcze w tym roku ze sprzedaży flotu i mułu.
Dziennikarz zadając pytanie swojemu rozmówcy, czy w tych praktykach limitowych nie chodzi przypadkiem o jak najszybsze wyprzedanie nieekologicznego opału, usłyszał krótko - tak.

Zastanawiam się, jak to wszystko się ma do problemu zanieczyszczonego powietrza z którym zmaga się już cała Polska? Jesteśmy największym trucicielem Europy. Trujemy nie tylko siebie, ale i naszych sąsiadów. To czerwone to trucizna, którą oddychamy.

Wiadomo, że już palenie węgla zanieczyszcza środowisko i powoduje wiele chorób z którymi zmaga się nasza cywilizacja. Przychodnie i szpitale pękają w szwach, ale z dwojga złego lepiej palić czystym węglem, niż odpadami powstającymi z wydobycia tego węgla. Warto dodać, że odpadami naszpikowanymi metalami ciężkimi.

W tej sytuacji wprowadzanie limitów na zakup węgla dla klientów indywidualnych, którzy wolą wydać więcej pieniędzy na lepszej jakości opał i oferowanie im gorszej jakości, trującego paliwa, tylko dlatego, że trzeba się go pozbyć ze składowisk uważam za niemoralne.

To jak sprzedawanie w supermarkecie starego mięsa z salmonellą. Zalega w magazynach, więc trzeba je wcisnąć klientom. A ci jeść coś muszą, więc kupią.

Jeśli Polska natychmiast nie zrobi czegoś w kwestii zanieczyszczonego powietrza, zaczną się w końcu pozwy o odszkodowania i kary z Unii Europejskiej. My natomiast będziemy oddychali pyłem, o ile w ogóle będziemy jeszcze oddychali.

Źródło: rybnik.com.pl
Trwa ładowanie komentarzy...