Dzisiaj Wojciech Młynarski, jutro Ty. Fala oburzenia po skandalicznej publikacji "Super Expressu" zalewa internet

Wojciech Młynarski- Poeta, aktor, reżyser, satyryk / Fot. Jarosław Kruk
Wojciech Młynarski- Poeta, aktor, reżyser, satyryk / Fot. Jarosław Kruk Wikimedia Commons
Bez względu na profesję, pozycję społeczną, czy popularność, każda istota ludzka ma święte prawo do prywatności.

Jest bowiem pewna granica. Gruba, czerwona linia, której przeciętnie myślący i wrażliwy człowiek po prostu nie przekracza. Za tą czerwoną linią znajduje się jeszcze grubsza kurtyna milczenia, a za nią czyjaś intymność, życie seksualne, choroba i śmierć.

Przekroczenie tych dwóch granic nie świadczy o braku kultury, wyczucia, czy doświadczenia zawodowego. Nawet nie świadczy o bezmyślności. Jest dowodem na odhumanizowanie.
Tylko odhumanizowany ktoś jest w stanie włamać się w czyjeś życie, w najtrudniejszym jego momencie i skradzioną prywatność potrafi sprzedać za kilka srebrników.
Pozbawieni człowieczeństwa są także Ci, którzy żywią się każdego dnia tanią sensacją i płacą za coś, co nie jest warte nawet funta kłaków.

To jak dawanie na paliwo złodziejowi, aby mógł jeździć po Kraju i rabować cudze domy, w nich szuflady z cennymi pamiątkami i bielizną.

Opublikowanie fotografii chorego, umierającego człowieka, to więcej niż pisanie o czyimś rozwodzie, ciąży, czy romansach na Maderze. To zdecydowanie więcej niż podejrzenie kogoś w toalecie podczas załatwiania potrzeb fizjologicznych, albo masturbacji.
Po tym pozostaje już tylko pokazywanie trupów.


Przez internet przelewa się właśnie fala krytyki pod adresem "Super Expressu".
Tabloid kolejny raz, w spektakularny sposób przekroczył czerwoną linię i odsłonił wspomnianą wyżej kurtynę milczenia, tracąc po drodze dobry smak, zdrowy rozsądek, o etyce dziennikarskiej już nie wspominając.
Zresztą gazeta od lat specjalizuje się w epatowaniu krwią, agresją, nienawiścią, rozbudzając tym samym najgorsze instynkty drzemiące w społeczeństwie.

Nie tylko artyści, dziennikarze i osoby publiczne, ale przede wszystkim zwykli internauci, od prawa do lewa, nie szczędzą gorzkich słów skierowanych w stronę brukowca.

Przypominam. W piątek 20 stycznia 2017 r "Super Express" bez zgody i wiedzy rodziny Młynarskich opublikował zdjęcia bardzo chorego poety, reżysera i satyryka - Wojciecha Młynarskiego. Fotografie jak zapewniają siostry Paulina i Agata Młynarskie zostały zrobione podstępem przez osobę opiekującą się ich tatą, w czasie, kiedy ten spał.

Wiem z własnego doświadczenia jaki koszmar przeżywa rodzina, gdy bezsilnie przygląda się cierpieniu najbliższej osoby, mając jednocześnie świadomość, że bliski wydaje właśnie ostatnie tchnienia.
Natomiast nie umiem sobie wyobrazić co czuje rodzina, kiedy ktoś zaufany sprzedaje jej największe sekrety mediom, depcze prawo do szacunku i ciszy, a ktoś inny, żądny pieniędzy i sławy, publikuje rzeczy pochodzące z kradzieży, czerpiąc z tego korzyści. To medialne paserstwo.

Szlaki niestety zostały przetarte dawno temu. Ten sam tabloid 7 maja 2004 roku opublikował okładkę na której znalazła się twarz nieżyjącego, zastrzelonego w Iraku reportera Waldemara Milewicza.
Smak oburzenia jakie wówczas wywołało skandaliczne posunięcie "Super Expressu", do dziś niektórzy mają jeszcze w ustach.
Po dosyć długiej i emocjonalnej dyskusji, która wtedy przetoczyła się przez media, liście otwartym podpisanym przez wstrząśniętych dziennikarzy, redakcja jak widać nie wyciągnęła żadnych wniosków.
Kilka lat później opublikowano zdjęcia zaniedbanego mieszkania piosenkarki Violetty Villas i leżącego w kałuży krwi pułkownika Przybyła, który próbował popełnić samobójstwo.

Tym razem w iście afrykańskim stylu, zupełnie jak na sawannie, gdzie hieny rozszarpują zaatakowaną podczas snu zdobycz, a sępy czekają, żeby wydziobać resztki, zaatakowano godność i prywatność nie tylko mistrza Młynarskiego, ale przede wszystkim jego najbliższych.

Jeżeli ta sytuacja nie spowoduje jakiegoś radykalnego i natychmiastowego zwrotu w sposobie działania tabloidów i mediów w ogóle, jestem przekonany, że będziemy świadkami regularnego niszczenia ludzi, okradania ich z intymności i dalszego żerowania na wstrętnej sensacji, która sukcesywnie będzie odczłowieczała społeczeństwo.

I nikt się przed tym nie obroni, bo nie ma w tym Kraju świętości. Samiśmy wszelkie zniszczyli. Teraz Młynarski, za chwilę cała reszta, a później Ty.

Kupowanie brukowców nie pomoże w walce o przyzwoitość.

Sądy zasądzające żenujące wręcz odszkodowania, sprawy ciągnące się latami i koszty jakie muszą najpierw ponieść pozywający, są jedną z największych kompromitacji polskiego wymiaru sprawiedliwości.
Osoby poszkodowane mając perspektywę kilku lat ciągania się po salach sądowych, tylko po to, żeby finalnie otrzymać kilkanaście, albo kilkadziesiąt tysięcy złotych, najczęściej rezygnują z walki o prawdę i dobre imię.
Sama myśl o wydaniu mniej więcej połowy ewentualnego odszkodowania na koszty procesowe i prawników, skutecznie zniechęca poszkodowanych do podejmowania jakichkolwiek działań.

W tym aspekcie prawo powinno zostać jak najszybciej zmienione, a odszkodowania winny iść w setki tysięcy i miliony złotych. Tylko wtedy redaktorzy naczelni zastanowią się dwa razy, zanim wywrócą czyjeś życie do góry nogami.

Powinienem na sam koniec zacytować fragment, któregoś z wierszy Wojciecha Młynarskiego, ale dźwięczą mi w uszach słowa Czesława Niemena:

"Nonsensami
karmią się nawzajem
Spraw komicznych
omotani siecią
Wstyd mi za tych
co nie mając wstydu
zapomnieli,
że u kresu
groby nas zrównają"
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...